|
|
 |
 |
|
Pewne dwanaście lew na 6, oczywiście pierwszy wist treflowy trzeba jednak zabić asem, wyatutować i dopiero potem oddać lewę na K. Zgodnie z przewidywaniami, wychodzi również 6.
Teoretycznym minimaksem rozdania jest jednakże obronne 6 i niektórzy gracze N mogą rzeczywiście w obronę tę się udać. Jeżeli tylko broniący nie dopuszczą wówczas rozgrywającego do dziadka, będzie on musiał rozpocząć rozegranie pików z ręki i odda dwie lewy w tym kolorze, a w sumie pięć, wpadnie więc za 1100 (wobec 1370, jakie mogą sobie zapisać przeciwnicy za zrealizowanego szlemika w kolor młodszy). Wprawdzie tymi bezpiecznymi odejściami strony WE będą przede wszystkim kara, którymi ręka N zostanie przy tym czterokrotnie skrócona, kiedy jednak gracz W dostanie się po raz ostatni do ręki – najprawdopodobniej pikiem – nie będzie dysponował fortą karową (pozostanie ona natomiast w ręce jego partnera), dojdzie zatem tylko do wpadki bez czterech (obrońcy wezmą: A, karo, asa atu oraz dwa piki).Ale rzecz jasna wiele zależy też od tego, jakie wartości wyłożą się w dziadku. I to właśnie "jakie?", a nie "ile?". W aktualnym rozkładzie dwie starsze damy to na pewno karty w pełni wartościowe (chociaż D mógłby zastąpić podział atu 2–2 bądź 3–1 z singlową damą), podczas gdy znajdującego się również na stole mariasza treflowego można by z powodzeniem zastąpić samymi blotkami (chociaż nie do końca – patrz dalej). Jak się okazuje, nic niewarta jest również D w ręce N. Po celnej obronie 4 (NS) zostaną zatem obłożone – rozgrywający odda po dwie lewy w każdym z kolorów czerwonych. Ale już pierwszy wist treflowy (jeśli E nie zdecyduje się na ściągnięcie A, to może wyjść w kiera albo w trefla właśnie) końcówkę wypuści – rozgrywający przebije bowiem asa trefl i wyrobi sobie figurę treflową na wyrzutkę kara. Podobnie stanie się po ataku kierowym – obrońcy stracą wówczas swoją drugą lewę w tym kolorze i 4 także zostaną zrealizowane.
Reasumując, w końcu pikowej znajdzie się w tym rozdaniu większość par NS i wcale niemało tych kontraktów zostanie zrealizowanych.W rozdaniu tym zapowiada się zacięta licytacja dwustronna. Ostatecznie górą z niej powinna jednak wyjść strona NS, a to dzięki przewadze układu (wyraźną przewagę siły honorowej – 22:18 PC – posiada bowiem strona WE). A potem NS, grając w dziewięcioatutowe trefle, wezmą łatwo lew dziesięć, oddadzą bowiem jedynie karo oraz dwa piki. Natomiast ich przeciwnicy mogliby zdobyć maksimum dziewięć wziątek, grając w kiery, ale tylko i wyłącznie pod warunkiem rozegrania jak w widne karty w koloru atutowego – blotką do króla lub po prostu królem – na singlową damę w ręce N.Większość graczy S spasuje na czwartej ręce, więc ostatecznym kontraktem staną się tam 1 (W). Jeżeli tylko broniący nie dopuszczą rozgrywającego drugi raz do stołu (aby podegrał stamtąd drugi raz piki), zostanie on ograniczony do sześciu wziątek – pięciu kierowych oraz karowej. Strona NS zapisze sobie wówczas skromne, ale zawsze 50.
Wytrawny gracz turniejowy może dojrzeć tę ewentualność już w licytacji – w założeniach obie przed – i aby uzyskać zapis wyższy niż skromne 50, ożywi licytację odzywką 1BA! I gdy tylko partner nie popsuje zabawy, tzn. spasuje, a nie zgłosi inwitowych 2BA, ożywka ta zakończy się pełnym sukcesem. 1BA (NS) powinno bowiem zostać wygrane, w praktyce najczęściej na kierowej wpustce przeciwko otwierającemu (która wymusi odeń wyjście spod K). Można nawet zrealizować tę grę po iście szatańskim ataku K! Na przykład rozgrywający zabije drugą rundę kar i odejdzie kierem, aby przerwać przeciwnikom komunikację tym kolorem (!). Jeżeli lewę tę weźmie gracz W, gra się skończy (nadróbka!), jeśli natomiast zdobędzie ją singlowym W obrońca E, to ściągnie on następnie cztery kara, po czym odejdzie pikiem. Ale wówczas rozgrywający odda mu czwartą rundę trefli (szósta lewa obrony), wyrabiając sobie w tym kolorze siódmą wziątkę (A, cztery trefle i dwa piki). A 90 dla NS przebije wszystkie pięćdziesiątki na tej linii…W protokołach tego rozdania na inauguracyjnym turnieju Korespondencyjnych Mistrzostw Polski 2006 dominować będą zapisy za zrealizowane bądź przegrane częściówki strony NS: przede wszystkim pikowe, ale też kierowe, bezatutowe, a nawet treflowe. Optymalne gry strony NS to właśnie 2 i 2 , tyle że rozgrywane przez silniejszą rękę N! Grając 2, N odda tylko pika, trzy lewy atutowe oraz treflową, czwarte karo zostanie natomiast przebite w dziadku (chyba że obrońcy połączą dwukrotnie kiery, ale wtedy stracą jedną ze swoich naturalnych lew w tym kolorze). Z kolei, grając 2 , N odda trefla, kiera (drugi kier ze stołu wyleci na honor karowy) oraz trzy lewy atutowe, obrońcy bowiem atuty treflami. Przenieśmy się teraz do drugiej ręki: Otóż 2 (S) położy wyłącznie nierealny atak damą atu (!), broniący pozbawią wówczas kierów rękę S, nie tracąc przy tym żadnej ze swoich trzech lew w tym kolorze, rozgrywający oprócz trzech atutów, pika i trefla odda więc jeszcze karo (czwarte karo ze stołu). Natomiast 2 (S) zostaną położone po pierwszym wiście dowolnym kierem – E zdejmie wówczas dwa kiery, po czym ściągnie A i będzie kontynuował treflem. A potem dostanie się do ręki W (gdy rozgrywający zagra A i pika) i wyjdzie raz jeszcze w trefla, a jego partner dokona wówczas przebitki D. W ten sposób broniący zdobędą trzy lewy atutowe, dwie kierowe oraz treflową.
Na NS są też możliwe do zrealizowania częściówki bezatutowa (siedem lew) i treflowa (osiem lew).
Kolejne rozdanie niezbyt skomplikowane – tak licytacyjnie, jak i rozgrywkowo. Standardowym kontraktem będzie w nim częściówka kierowa. Rozgrywający ją gracz W powinien w naturalny sposób skompletować dziewięć lew. Na przykład zabije on pierwszy wist D asem na stole, udanie zaimpasuje piki damą i zagra blotkę atu do waleta. S weźmie tę lewę A i będzie kontynuował karem. Rozgrywający utrzyma wówczas się K w ręce, zgra A, przebije w dziadku pika, po czym wyjdzie stamtąd 9 i puści ją wkoło. Odda więc jeszcze tylko K oraz dwie lewy treflowe.
Inna droga do dziewięciu lew wiedzie przez wyrobienie trefli (rozgrywka na dobry stół), wtedy jednak nieco trudniej (a przynajmniej mniej wygodnie) będzie trafnie rozwiązać kolor atutowy. Okaże się to jednak możliwe – poprzez zagranie na drugą figurę kier w ręce N. A nieoddanie trzech kierów to warunek podstawowy wzięcia przy grze w ten kolor lew dziewięciu i uzyskania przyzwoitej noty turniejowej.Kolejny niezbyt interesujący kontrakt, który zostanie powtórzony na prawie wszystkich stołach styczniowych KMP 2006. Po standardowej licytacji, jaka będzie miała miejsce, E wyjdzie najprawdopodobniej w trefle, nie przysporzy jednak w ten sposób rozgrywającemu dodatkowej wziątki. Po odegraniu K D N rozpozna sytuację w tym kolorze i będzie wiedział, że dysponuje dziewięcioma lewami: pięcioma treflowymi oraz czterema pikowymi. Najprawdopodobniej po prostu je ściągnie, zawodnik bardzo odważny (bądź urodzony ryzykant) może wszakże spróbować zdobyć (ukraść) dziesiątą wziątkę na K. Dostanie się mianowicie na stół trzecią rundą trefli (albo nawet utrzyma się tam w pierwszej lewie 8) i zagra W. Gracz W musi być wówczas niezwykle czujny: konieczne będzie bowiem nie tylko wskoczenie A, ale też natychmiastowa kontynuacja małym kierem, aby odebrać trzy lewy w tym kolorze. Inaczej przeciwnik weźmie K i zdobędzie lew dziesięć, co w istotny sposób przełoży się na turniejowe nowy obu duetów.
Za rebidem 2 kryje się najczęściej sześciokart, gracz W – z tak znakomitym uzupełnieniem w kolorze partnera – powinien więc dojrzeć możliwość wygrania końcówki bezatutowej, być może honorowo podlimitowej, na bazie pełnego longera roboczego w karach.
A otwierający ma wymarzoną rękę na przyjęcie inwitu partnera – nadwyżkę oraz szybkie lewy w bocznych kolorach, czyli to, co jest najbardziej w cenie jako dodatek do longera roboczego.
Jeżeli przeciwko 3BA (E) gracz S wyjdzie w kolor swojego podstawowego longera, rozgrywający z łatwością wyrobi sobie nadróbkową lewę w kierach – na króla. Najgroźniejszy będzie atak treflowy, ale i wówczas E zagra w kiery, do króla, co tym razem da mu lewę dziewiątą.
|
|

|
|
|
 |
|
|
|